Mecz otwarcia Francja – Korea Południowa na stadionie Parc des Princes w Paryżu, który na co dzień zarezerwowany jest dla piłkarzy PSG, przyciągnął komplet 45 tys. widzów. Gdy śpiewali oni energetyczną „Marsyliankę”, piłkarkom błyszczały oczy ze wzruszenia. Obecność rekordowej liczby fanów na meczu żeńskiej reprezentacji Francji nie spętała im nóg, a trybuny poniosły Trójkolorowe do okazałego zwycięstwa nad Azjatkami. Wygrały one 4:0 i nie zmarnowały szansy danej im przez kibiców. Duża ich część po raz pierwszy przyszła bowiem na mecz kobiet.

– Całe życie czekałam na ten moment – mówiła po meczu 30-letnia napastniczka Eugenie Le Sommer, która zdobyła pierwszą bramkę na tegorocznym mundialu. Pochodząca z Bretanii piłkarka musiała wykradać się z domu na treningi. Jej matka, która w latach 80. sama grała w piłkę w PSG, za wszelką cenę chciała ustrzec córkę przed wyborem niegwarantującego – jak sądziła – żadnej przyszłości zajęcia. Eugenie miała zacięcie do sportu, więc pani Claudine Le Sommer wysyłała ją nawet na treningi judo, byle tylko zapomniała o futbolu. Nic z tego, bo blondwłosa dziewczynka marzyła tylko o tym, żeby strzelać gole na wielkich stadionach. Choć sześć razy wygrywała Ligę Mistrzyń z Olympique Lyon, to dopiero teraz poczuła się spełniona.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej