Zakazany jak jazda na rowerze

Dziewięcioletnia córka znajomych niedawno zmieniła szkołę. Ponieważ w pierwszych dniach nie bardzo jej szło integrowanie się z dziewczynkami, koledzy zaprosili ją do gry w piłkę na szkolnym boisku. A że Helena jeździ jak dzika na hulajnodze, deskorolce i nartach, łazi po drzewach i za moment wybiera się na obóz jujitsu, szybko połknęła futbolowego bakcyla i pociągnęła za sobą inne dziewczynki.

Nigdy nie rozumiałam, o co chodzi z tą fiksacją, że piłka nożna to męski sport.

Pozostało 81% tekstu
Wyczerpałeś już limit bezpłatnych artykułów w tym miesiącu

Bądź na bieżąco - kup cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych
i wszystkich magazynów Wyborczej