Benedetti jest legendą w kolarskiej Polsce, ale i białym krukiem w kolarskim świecie.

Najpierw polska legenda – urodził się we włoskim Południowym Tyrolu 32 lata temu, zaczął jeździć zawodowo na rowerze w Trydencie, ale sześć lat temu ożenił się z Polką z Gliwic, Dorotą Gregorowicz, kiedyś kolarką poznaną na obozie sportowym we Włoszech. Podobno ostateczny przedślubny warunek postawił teść: „Cesare, najpierw musisz się nauczyć polskiego”. Dziś strona internetowa cesarebenedetti.pl jest prowadzona po polsku, a kolarz przedstawia się Cesare Czarek Benedetti i twierdzi, że polscy kibice trzymają za niego kciuki mocniej niż włoscy. A on sam trzyma kciuki za Piasta Gliwice i czeka na decyzję o polskim obywatelstwie.

Ewenement – od dekady jeździ w tym samym zespole, który zmienia tylko sponsorów i szyld. Wtedy był to Team NetApp, później NetApp Endura, potem BORA-Argon 18, a dziś BORA-hansgrohe. Zawsze pomagał liderom. Zawsze był z tyłu. W zawodowym peletonie nigdy nie wygrał żadnego wyścigu ani etapu.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej