Że nic nie jest dane na zawsze, świetnie widać w takiej dziedzinie jak futbol. Jeszcze niedawno w powszechnej kibicowskiej świadomości Waldemar Fornalik był tym, któremu nie udało się z kadrą, a Adam Nawałka – trenerskim zbawcą. Dziś Fornalik święci triumfy z Piastem Gliwice, który rok temu uratował się przed spadkiem, a Nawałkę niedawno z hukiem wyrzucono z Lecha Poznań, bo klub nawet nie zakwalifikował się do pucharów.

Fornalik kojarzył się dotąd z Ruchem Chorzów, gdzie grał od dziecka przez 20 lat i z którym zdobył ostatnie przed Piastem mistrzostwo Polski dla Górnego Śląska – równo 30 lat temu. To o tyle niesprawiedliwe, że jako trener nabierał potem doświadczenia w wielu uznanych ligowych firmach: jako pierwszy trener zaczynał w wieku 38 lat w Górniku Zabrze, potem pracował w Odrze Wodzisław, Polonii Warszawa i Widzewie Łódź. Największy sukces odniósł z Ruchem – w trudnych warunkach w 2012 r. zdobył wicemistrzostwo Polski i dotarł do finału krajowego pucharu. Wdzięczni kibice nadali mu wówczas przydomek „Waldek King”, flaga z takim napisem pojawiała się na meczach.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej