- To, co ma dla mnie największe znaczenie, to trofeum - powiedział Nadal po finale. W Rzymie triumfował po raz dziewiąty, ale tym razem smak zwycięstwa mógł być wyjątkowy, bo Hiszpan czekał na nie długo. Od początku sezonu aż do drugiej połowy maja, co nie zdarzyło mu się od pierwszego triumfu w Sopocie 15 lat temu. Zawsze pierwsze trofeum brał wcześniej.

W dwóch ostatnich sezonach na kortach ziemnych nie miał sobie równych, ale w tym trzykrotnie odpadał w półfinałach: w Monte Carlo zatrzymał go Fabio Fognini, w Barcelonie - Dominic Thiem, a w Madrycie - Stefanos Tsitsipas.

Pozostało 88% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej