„Jeszcze tego brakuje, by Lech wywalczył dla Legii tytuł” – komentowano żartobliwie. Kibice Lecha właśnie tego się bali. Oni nie weszli na stadion w Gliwicach – policja uniemożliwiła im jakąkolwiek rozróbę, w wyniku której zespołowi Fornalika przyznany zostałby walkower i trzy punkty gwarantujące mistrzostwo.

Kibice z Wielkopolski doradzali swojemu zespołowi: „Zagrajcie bez bramkarza!”, ale ekipa Dariusza Żurawia zaczęła mecz bojowo i w pierwszej połowie mogła strzelić kilka goli, wyglądała na boisku lepiej niż gospodarze. Przegrywała jednak, bo w niegroźnej sytuacji nie zrozumieli się bramkarz Matúš Putnocký i obrońca Rafał Janicki, a piłkę przejął Piotr Parzyszek i zaniepokojeni kibice Piasta odetchnęli.

W drugiej połowie wynik się nie zmienił, lecz nawet gdyby Lech wyrównał lub wygrał, Legia nie obroniłaby tytułu, ponieważ zremisowała z Zagłębiem Lubin. Gliwice oszalały.

Pozostało 81% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej