Dziś nie da się już zbudować silnego zespołu jedynie na wychowankach. Czasy Celticu, który w 1967 roku zdobył Puchar Mistrzów drużyną, której wszyscy członkowie urodzili się i wychowali w promieniu kilkudziesięciu kilometrów od Glasgow, już nigdy nie wrócą. W ligowej kadrze Piasta jest obecnie jeden wychowanek, który całe życie spędził w tym klubie – to Patryk Dziczek, młodzieżowy reprezentant Polski, bardzo zdolny defensywny pomocnik. W sezonie grało dziesięciu obcokrajowców, bez których tego sukcesu na pewno by nie było. Wielką siłą drużyny Waldemara Fornalika był szeroki skład. Z ławki wchodził ktoś równie przydatny co schodzący. Nigdy nie było widać, że kogoś brakuje.

Obaj bramkarze okazali się bohaterami. Jakub Szmatuła broni w Piaście od dekady. Wydawało się, że ze składu na dobre wypchnął go František Plach, ale po kontuzji Słowaka Szmatuła wrócił i święci triumfy – obronił karnego w meczu z Jagiellonią. Plach też umie bronić „jedenastki”. Fach ma we krwi – ma imię po dziadku, legendzie Żyliny. Na Słowacji wszyscy kojarzą przede wszystkim jego – ostatnio przed rozpoczęciem meczu Żyliny prezes uhonorował Placha seniora z okazji 80. urodzin przy owacjach trybun.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej