– Mercedes też się czasami psuje – podsumował porażkę z mistrzem Włoch trener Zenitu Władimir Alekno. Zenit, który przez cztery ostatnie lata panował w siatkówce, w ciągu miesiąca przegrał drugi finał. Wcześniej nie obronił klubowego mistrzostwa świata. To oznacza zakończenie epoki. Ciągnąc analogię Alekny: mercedes dobrze wystartował, lecz został zdublowany przez ferrari.

Wśród liderów Cucine Lube Włoch jest tylko jeden, i to naturalizowany – Osmany Juantorema. Obok siebie miał dwóch byłych kolegów z reprezentacji Kuby: Yoandry Leala (będzie grać dla Brazylii) i Robertlandego Simóna oraz Bułgara Cwetana Sokołowa, Serba Dragana Stankovicia, którymi kierował Brazylijczyk Bruno Rezende.

Zespół Cucine Lube przez lata był budowany, by być właśnie taki jak Zenit. Początek sezonu miał słaby, bo gwiazdy niezbyt słuchały trenera Giampaolo Medei. Szefowie klubu sięgnęli więc po znanego z twardej ręki Ferdinando De Giorgiego, wyciągając go z Jastrzębskiego Węgla. Pięć miesięcy wystarczyło byłemu selekcjonerowi reprezentacji Polski, by z gromady indywidualności stworzyć drużynę, która najpierw pokonała Perugię w finale mistrzostw kraju, a teraz drugi raz w historii sięgnęła po triumf w Lidze Mistrzów.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej