W Rzymie pozwoliło na rozegranie zaledwie jednego meczu. Po siedmiotygodniowej przerwie w startach niespełna 38-letnia Williams pokonała w I rundzie Szwedkę Rebeccę Peterson (WTA 64) 6:4, 6:2. Wygrała przekonująco, choć było widać, że zdobywanie punktów kosztuje ją dużo wysiłku. Po wymianach długo łapała oddech, między gemami ciężko opadała na ławkę. – To przyjemne uczucie znów zagrać mecz. Od ostatniego minęło trochę czasu, lecz to nie mój wybór. Naprawdę bardzo bym chciała jeździć po turniejach, ale się nie dało – mówiła w poniedziałek.

W drugiej rundzie miała zagrać 31. w karierze mecz z o rok starszą siostrą Venus, jednak we wtorek wycofała się z turnieju. Jako powód podała kontuzję lewego kolana. Tego samego, przez które nie wyszła na kort w marcu w Miami. Cały jej sezon jest storpedowany przez problemy ze zdrowiem. Z Australian Open odpadła w ćwierćfinale, choć prowadziła z Karoliną Pliškovą 5:1 w trzecim secie i miała trzy meczbole. Przy pierwszym podkręciła kostkę, potem nie chciała się tłumaczyć kontuzją, ale od tego momentu na korcie nie była sobą. W Indian Wells poddała mecz III rundy, tłumacząc się chorobą. W Miami po wygraniu jednego spotkania nie wyszła na następne – tak jak teraz w Rzymie. Łącznie w ciągu ośmiu ostatnich miesięcy zagrała jedynie dziewięć meczów.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej