Fornalik i Piast? Byli na siebie skazani

30 lipca 2018 r. w drugiej kolejce tego sezonu Piast odwiedził Szczecin i wygrał z Pogonią 2:0 po golach Joela Valencii i Mateusza Maka. Nikt nie mógł wtedy przypuszczać, w jak fantastyczną drogę ruszyła skromna drużyna Waldemara Fornalika. Były selekcjoner reprezentacji zapisał się w zbiorowej pamięci klapą w eliminacjach mistrzostw świata w Brazylii. Polska zajęła czwarte miejsce w grupie przegrywając z Anglią, Czarnogórą, Ukrainą, wyprzedzając jedynie słabiutką Mołdawię.

Odarty ze złudzeń wielkiej piłki Fornalik wrócił do Chorzowa. Z Ruchem odnosił największe sukcesy: wicemistrzostwo kraju w 2012 roku i finał Pucharu Polski. Ale powrót do domu był kolejną surową lekcją pokory – trener został zwolniony, gdy drużyna spadła na 14. miejsce w ligowej tabeli. I zakończyła sezon spadkiem z ekstraklasy.

Najbogatsze kluby – Legia czy Lech – były zupełnie poza zasięgiem Fornalika. Traktowanego go jako niezłego wyrobnika z kwalifikacjami do pracy z zespołami małymi lub średnimi, takimi jak gliwicki. Piast i Fornalik byli na siebie skazani, ich drogi zeszły się we wrześniu 2017 roku. Pochodzącemu z Myślenic trenerowi udało się utrzymać ekstraklasę w Gliwicach.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej