Zaczął się czwarty tydzień sezonu na nawierzchni ziemnej, a Nadal wciąż nie wzniósł trofeum. To wydarzenie bez precedensu. Odkąd w 2004 r. jako 18-latek triumfował w Sopocie, puchary bierze hurtem. W ciągu 15 lat zgromadził ich 80. Więcej ma jedynie 38-letni Roger Federer, ale Szwajcarowi przytrafił się już sezon (2016) bez tytułu. Nadal rok w rok bierze co najmniej dwa. – Byłem w finale Australian Open i półfinale Indian Wells. W rankingu ATP Race jestem trzeci – broni się 33-letni Nadal.

Od 2004 r. nie zdarzyło się, by Hiszpan czekał na triumf tak długo. Nawet jeśli miał problemy w pierwszej części sezonu, to odpalał najpóźniej w kwietniu w Monte Carlo. Triumfował tam 11 razy, ale w tym roku sensacyjnie przegrał w półfinale z Włochem Fabiem Fogninim. – To jeden z tych dni, kiedy wszystko szło źle. Prawdopodobnie zagrałem najgorszy mecz na nawierzchni ziemnej od 14 lat. Zasłużyłem na porażkę, byłem bez czucia. A wtedy trudno rozmawiać o technice i taktyce – mówił Nadal.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej