Mo Farah wystartuje w niedzielnym maratonie w Londynie i wykorzystał zainteresowanie imprezą do opisania swoich przygód w Etiopii podczas trzymiesięcznych przygotowań do sezonu.

Czterokrotny mistrz olimpijski od 18 stycznia mieszkał nieopodal Addis Abeby w hotelu Yaya Village Resort należącym do dwukrotnego mistrza olimpijskiego Gebrselassie. Utrzymuje, że z jego pokoju skradziono zegarek Tag-Heuer, podobno prezent od żony, dwa smartfony i pieniądze: równowartość 2600 funtów (ok. 13 tys. zł) w czterech walutach. – Bardzo się rozczarowałem Haile – powiedział 36-letni gwiazdor bieżni.

Farah utrzymuje, że do kradzieży doszło 23 marca. Tego dnia wyjechał na trening o 5.30, wrócił po południu i zobaczył wybebeszoną torbę z wyłamanym zamkiem. Gdy zawiadomił właściciela o kradzieży SMS-ami, ten nic nie zrobił, aby sprawę wyjaśnić. „Mimo wielu prób omówienia sprawy prywatnie z panem Gebrselassie nie odpowiedział na nie” – napisał rzecznik Faraha w specjalnym oświadczeniu.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej