W Budapeszcie Hurkacz (ATP 52) przegrał 3:6, 4:6 z Węgrem Attilą Balázsem (ATP 246). Dla Polaka to druga z rzędu porażka w pierwszej rundzie. Przed tygodniem w Monte Carlo nie był faworytem w meczu z 13. tenisistą świata Borną Coriciem, ale w stolicy Węgier zanotował wpadkę. Jak dotąd to największa niespodzianka turnieju.

Balázs ma 30 lat, a jego dotychczasowa kariera to zapis niespełnionych tenisowych marzeń. Od kilkunastu lat próbuje się przebijać do światowej czołówki od zera, ciułając punkty na futuresach [ITF Futures] – najmniejszych zawodowych turniejach o puli nagród do 25 tys. dol. Wygrał ich w karierze 29, w 2010 roku dotarł do 153. miejsca w rankingu ATP, ale nigdy go nie poprawił. W eliminacjach Szlemów odniósł tylko jedno zwycięstwo w sześciu startach, a do ich przejścia potrzeba trzech. W 2014 r. zawiesił karierę, po dwóch latach znów zaczął od futuresów. I ponownie tuła się gdzieś między drugą a trzecią setką. W drabince turnieju ATP znalazł się tylko dzięki dzikiej karcie od organizatorów i szansę wykorzystał.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej