Islamska republika na swój sposób złagodziła ograniczenia narzucone kobietom w sporcie – uprawianie boksu stało się ostatnio dozwolone. Pod pewnymi warunkami.

Kobieta może mianowicie boksować tylko pod kierunkiem kobiety, tylko w odpowiednim stroju, czyli w hidżabie, w długich rękawach i długich nogawkach. Pojedynki muszą być sędziowane i punktowane przez kobiety. Ponadto nawet jeśli kobieta spełni warunki, to zgoda władz nie oznacza rzecz jasna automatycznej akceptacji przez konserwatywne w większości irańskie społeczeństwo.

Dlatego Sadaf Khadem trenuje za granicą. Walczyła w sobotę w mieście Royan w zachodniej Francji. Pokonała Francuzkę Anne Chauvin, bijąc się w zielonej koszulce na ramiączka, czerwonych spodenkach z białym pasem, czyli w barwach narodowych. Miała na głowie nie hidżab, ale obowiązkowy kask. Złamała więc zasady obowiązujące irańskie kobiety.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej