Długo Leo Messi musiał czekać na powrót do półfinałów Ligi Mistrzów. Tak długo, że uciekł mu jego największy rywal. W czasie, kiedy Argentyńczyk odpadał w ćwierćfinałach, Cristiano Ronaldo zbierał z Realem Madryt kolejne triumfy. I dziś w tym miejscu rywalizacji dwóch najlepszych piłkarzy naszych czasów prowadzi Portugalczyk, który wygrywał najważniejsze klubowe rozgrywki pięć razy. Messi z Pucharu Europy cieszył się cztery razy.

Ten czas musiał być dla Argentyńczyka koszmarem. Barcelona sensacyjnie odpadała z Romą (2018) mimo zwycięstwa w pierwszym meczu 4:1, była demolowana przez Juventus (2017) 0:3, nie dawała rady Atlético Madryt (2016).

Wtorkowy mecz nie mógł się jednak inaczej skończyć. Manchester United cierpiał już w grupie. Wygrał trzy mecze, z Young Boys po golu w 90. minucie, z Juventusem po dwóch bramkach w ostatnich czterech. W 1/8 finału straty w rewanżu z Paris Saint-Germain też odrobił w doliczonym czasie.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej