Dariusz Wołowski: Lechia Gdańsk zakończyła sezon zasadniczy jako lider ekstraklasy, ma tyle samo punktów co broniąca tytułu Legia. To utrzymuje emocje, sprawia, że kwestia mistrzostwa nie jest rozstrzygnięta. Trzeci Piast Gliwice traci do prowadzących 7 pkt, a Cracovia już 12. Do końca siedem meczów, a więc 21 pkt do zdobycia.

Kamil Kosowski: Sądząc po aktualnej formie, to właśnie Piast i Cracovia mogłyby zaszkodzić Legii najbardziej. Ale mają sporą stratę, poza tym w grupie mistrzowskiej przyjdzie im pojechać na mecz do Warszawy. To stawia zespół Aleksandara Vukovica w dobrej sytuacji, choć pojedynek z Lechią zagra w Gdańsku. Z kolei Lechia musi wrócić do Krakowa, gdzie w ostatnim meczu sezonu zasadniczego przegrała z Cracovią 2:4. Powiem otwarcie: dla mnie Legia jest pewniakiem. Była nim nawet z S? Pinto, który na wiele miesięcy zamroził drużynę, sprawił, że grała grubo poniżej możliwości. Vuković uwolnił potencjał Legii, z którą może być już tylko lepiej. Na boisku zdarzyć się może wszystko, ale gdyby klub z Warszawy nie obronił tytułu, byłbym zdumiony. Jeśli Legia sama nie podstawi sobie nogi, to nikt nie będzie w stanie jej zatrzymać.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej