Wszystko przez wirujący Ajax, który po zatrzymaniu Bayernu oraz skopaniu Realu próbuje się dobrać do Juventusu. Historia z grubsza wygląda tak, że ów wybitnie zasłużony dla futbolu klub rzęził ostatnio w zapaści, niemal śmierci klinicznej, by znienacka wrócić, poczynać sobie bezczelnie i bez respektu dla nikogo, uwodzić tzw. neutralnych kibiców cnotami znanymi z odległej przeszłości – powabnym stylem gry, a także śmiałym wypuszczaniem na Europę dzieciarni. Nie wystawia aż takiego przedszkola jak u schyłku XX wieku, ale jeśli zlustrować podstawowe składy wszystkich ćwierćfinalistów, to okaże się, że polega na chłopcach wszędzie tam, gdzie szczególnie potrzeba doświadczenia, dojrzałości, odpowiedzialności.

Pozostało 83% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej