To jeden z największych sukcesów w karierze 17-latki z Warszawy. Kužmová (WTA 46) jest trzy lata starsza i znacznie wyżej notowana niż Świątek (WTA 115). Słowaczka doszła do trzech półfinałów WTA, wygrywała już z tenisistkami z najlepszej dziesiątki na świecie. A Świątek w największych zawodowych turniejach gra dopiero od stycznia, zazwyczaj musi się do nich przedzierać przez eliminacje. W Lugano miała szczęście - ze startu zrezygnowało osiem zawodniczek i zwolniły Polce miejsce w głównej drabince.

Świątek wykorzystała szansę. W I rundzie bez problemów pokonała Ukrainkę Katarinę Zawacką (WTA 177), ale przed czwartkowym meczem nie była faworytką. Jej dotychczasowy bilans z tenisistkami z najlepszej pięćdziesiątki rankingu WTA to 0-3.

Rozstawiona w Lugano z trójką Kužmová jest jedną z najlepiej serwujących tenisistek w światowej czołówce. Potwierdziła to w meczu ze Świątek. Posłała 11 asów. Paradoksalnie silną stroną Polki był jednak return. Nie bała się atakować piłek po serwisie Słowaczki i wywierać na niej presji.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej