Hubert Hurkacz był jednym z objawień przedwiośnia. Dwa razy pokonał Kei Nishikoriego, raz Dominica Thiema i dwóch innych graczy z czołowej trzydziestki. W ćwierćfinale Indian Wells powalczył z Rogerem Federerem, zebrał od Szwajcara komplementy, a Novak Djoković wymienił go wśród najbardziej utalentowanych młodych tenisistów. W trzech turniejach (Dubaj, Indian Wells, Miami) zarobił 306 tys. dol. (1,16 mln zł) i w rankingu ATP awansował z 77. na 52. miejsce.

To skróciło Polakowi drogę na największe turnieje na nawierzchni ziemnej.

Pozostało 81% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej