Serial „Losers” zaczyna się od słów Michaela Bentta, niewydarzonego mistrza świata wagi ciężkiej: – Kiedy wychodziłem z szatni na ring, chciałem, aby w tym cholernym mieście zgasło światło. Żeby jakieś zasrane tornado przeszło nad halą i żeby odwołali walkę. Tak się bałem.

Bentt bił się w ringu głównie z myślami o ojcu psychopacie. Jeśli wygrywał, to przyciśnięty do narożnika, kiedy nie był sobą i z rywalami równie zwichrowanymi co on albo bardziej.

Sport - najbardziej brutalna dziedzina życia

Pozostało 85% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej