W Lugano 17-letniej tenisistce dopisuje szczęście. Do Szwajcarii wyleciała już w czwartek, bo w niedzielę miała zacząć start w eliminacjach. Z udziału w turnieju z różnych powodów wycofało się jednak osiem zawodniczek, między innymi Słowaczka Dominika Cibulková oraz Francuzki Alizé Cornet i Kiki Mladenovic, a Świątek (WTA 115) załapała się do turnieju głównego.

Szczęście miała także w losowaniu drabinki. W pierwszej rundzie wpadła na 19-letnią Zawacką (WTA 177). Ukrainka w eliminacjach nie straciła seta, ale w poniedziałek była wyraźnie słabsza od Świątek. Polka bardzo dobrze serwowała i returnowała, wywierała na rywalkę ciągłą presję. Słabszy moment przytrafił jej się tylko raz, gdy prowadząc 5:1 w pierwszym secie, pozwoliła Zawackiej wygrać dwa kolejne gemy. Potem znów przejęła inicjatywę, mecz skończyła w godzinę i pięć minut.

Dla Świątek turniej w Lugano jest pierwszym startem w sezonie na nawierzchni ziemnej. Wcześniej na kortach twardych radziła sobie raz lepiej, raz gorzej. W styczniu przeszła eliminacje Australian Open i w debiucie doszła do II rundy. Taki wynik osiągnęła także w lutym w turnieju w Budapeszcie. Później poleciała na prestiżowe imprezy w Indian Wells i Miami, ale tam dwukrotnie przegrywała decydujące mecze eliminacji, w obu przypadkach z niżej notowanymi rywalkami.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej