Gdybym miał wymazać jedną regułę z piłki nożnej, bez milisekundy zawahania zniósłbym zakaz zrywania z siebie koszulki po zdobytej bramce. Karanie zatracania się w radości uważam za absurdalnie wbrew duchowi sportu, za zabijanie istoty chwili – przez cały mecz trwasz w skupionej świadomości każdego wykonywanego ruchu, żeby wygrać, a teraz następuje erupcja spontaniczności, niech ciało wiwatuje, jak chce, niech ekstatycznie podrzuca kapelusz i podskakuje na łokciach, zezwoliłbym nawet na atawistyczne wgryzanie się w poprzeczkę.

Pozostało 89% tekstu
Wyczerpałeś już limit bezpłatnych artykułów w tym miesiącu

Bądź na bieżąco - kup cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych
i wszystkich magazynów Wyborczej