Ta historia zaczęła 9 września 2010 r. Kupiony z Lecha Poznań 22-letni napastnik w trzeciej kolejce zdobył bramkę dla Borussii Dortmund na 3:0 w derbach z Schalke. Nie zapowiadała ona niczego wyjątkowego, ot z rożnego dośrodkowywał Nuri Sahin, Lewandowski w tłoku uderzył piłkę głową, nie zatrzymał jej wychowanek ekipy z Gelsenkirchen Manuel Neuer (dziś golkiper Bayernu).

Bramka 200. była bardziej spektakularna. Lewandowski strzelał Borussii, czyli klubowi jego pierwszej bramki, który przyjechał do Monachium, by nie dopuścić Bawarczyków do siódmego mistrzostwa z rzędu. Akcja zaczęła się od błędu stopera gości Dana-Axela Zagadou, który chciał podać, a wyłożył piłkę Lewandowskiemu. Polak przerzucił piłkę nad bramkarzem Romanem Bürkim i z powietrza kopnął piłkę do pustej bramki. Tuż przed końcem trafił po raz 201., wykorzystując dośrodkowanie Serge’a Gnabry’ego.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej