To było kolejne popołudnie, w którym Borussia przegrała głównie ze sobą. Jeszcze niedawno miała dziewięć punktów więcej od Bayernu, lecz w kilka tygodni roztrwoniła przewagę. W Monachium mogła uciec rywalowi na pięć punktów, zbliżyć się do pierwszego od siedmiu lat mistrzostwa, ale tak naprawdę nie podjęła walki. Już przed przerwą straciła szansę choćby na remis.

Na samym początku Mahmoud Dahoud zmarnował świetną szansę na 1:0. Trafił w słupek. Lepszej okazji do zdobycia bramki goście w Monachium już nie stworzyli.

Po chwili obrońcy z Dortmundu nie przeszkodzili w strzeleniu gola Matsowi Hummelsowi. Były stoper Borussii wykorzystał dośrodkowanie z rzutu rożnego Thiago Alcantary. Było 1:0.

Ledwie minął kwadrans, a dortmundzka defensywa podarowała gola Lewandowskiemu. Dokładniej: piłkę wyłożył mu Dan-Axel Zagadou. Kapitan reprezentacji – i były napastnik Borussii – musiał już tylko minąć bramkarza Romana Bürkiego. W ten sposób zdobył 200. bramkę w Bundeslidze. Tuż przed końcem wykorzystał jeszcze podanie Gnabry'ego i trafił po raz 201.Tylko czterech zawodników strzeliło w lidze niemieckiego więcej goli - Manfred Burgsmüller (213), Jupp Heynckes (220), Klaus Fischer (268) i Gerd Müller (365). W tym sezonie Polak uzbierał już 21 bramek, jest na dobrej drodze, by czwarty raz zostać królem strzelców Bundesligi.  

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej