Na pewno wróci na chwilę. 21 maja w Tauron Arenie w rodzinnym Krakowie stanie m.in. obok Karoliny Woźniackiej i Angelique Kerber – oficjalnie byłych liderek rankingu WTA, a prywatnie przyjaciółek. Będzie to uroczyste pożegnanie naszej najwybitniejszej tenisistki, benefis łączący sport i zabawę. Radwańska, gdy już rozegra mecz deblowy, usiądzie na ozdobnym tronie, ochy i achy w jej stronę poślą gwiazdy sportu, filmu i piosenki. Nie wiadomo, czy zjawi się siostra Urszula, która prawdopodobnie nie zrezygnuje z eliminacji Rolanda Garrosa.

Starsza z sióstr gotowych odpowiedzi na pytania o przyszłość jeszcze nie ma. Półżartem zapewnia, że nie zostanie piosenkarką, choć... wystąpiła w teledysku. Piosenkę „We love tennis” nagrała razem z Woźniacką i Piotrem Rubikiem (premiera podczas benefisu).

Na razie w jej życiu jest więcej tańca niż tenisa, czas zajmują jej przygotowania do odcinków znanego programu telewizyjnego. – To, co chciałam, już osiągnęłam. Pewnie kilka marzeń jeszcze zostało, ale zachowam to dla siebie. Przyjdzie czas na nowe pomysły, ale marzeniem jest też trochę odpocząć – tłumaczy. – Czy miewam sny związane z tenisem? Tak. Zazwyczaj budzę się ze strachu, często spocona. Ostatnio było tak, że kort się zapadał, nie czułam nóg.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej