O tym, że do IV rundy awansował Auger-Aliassime, zadecydowały szczegóły. Zwyciężył 7:6 (7-5), 6:4, rozstrzygając sety w końcówkach. W pierwszym Hubert Hurkacz był lepszy niemal pod każdym względem, miał trzy szanse na przełamanie serwisu rywala. Gdyby wykorzystał jedną, mecz mógł potoczyć się inaczej. Choć Polak zdobył więcej punktów (44-41), to dwie najważniejsze wymiany przegrał. Auger-Aliassime wywalczył meczbola po ataku przy siatce, a wykorzystał – fenomenalnie returnując z bekhendu, swojego słabszego uderzenia.

W drugim secie wierzący w siłę i precyzję swojego forhendu Auger-Aliassime przeważał wyraźnie. Strzelał raz po raz, nie trafiał za każdym razem, lecz nie zrażał się – posuwał się w stronę siatki, wywierając presję. Hurkacz powinien zagrać agresywniej, lecz gdy próbował ryzykować, miał problemy ze zmieszczeniem piłki w korcie. Długo bronił się serwisem, dał się przełamać dopiero w ostatnim gemie, po blisko dwóch godzinach walki.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej