Aferka wybuchła po słowach Macieja Szczęsnego – byłego bramkarza i pięciokrotnego mistrza kraju, obecnie komentatora TVP – który rzucił znalezioną w portalu społecznościowym „informacją”, że Wisła Płock ponoć otrzyma od Atalanty dodatkowe pół miliona euro za transfer Recy, jeśli 23-letni piłkarz wystąpi pięć razy w drużynie narodowej. Resztę każdy może sobie dointerpretować, to już nie zostało wyartykułowane: jeśli były pracodawca Brzęczka zarobi, w nagrodę odpali działkę byłemu pracownikowi, dzisiaj trenerowi reprezentacji Polski.

Byłby potężny skandal, więc zareagowali wszyscy zainteresowani. Selekcjoner spokojnie: po meczu z Łotwą oznajmił, że nie zna transferowych klauzul ani umów o pracę powoływanych zawodników. Prezes PZPN Zbigniew Boniek nerwowo: z typową dla siebie galanterią palnął na Twitterze, że internetowa „szarańcza z tym kontraktem Recy oszalała”, że sprawę „sprawdził” i sklasyfikował ją jako „klasyczny temat z d...”. Wisła Płock oficjalnie oświadczyła, że nie otrzyma żadnych pieniędzy za występy swego byłego piłkarza w kadrze. I wreszcie sam Reca powiedział, że „nic na ten temat nie wie”.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej