Dariusz Wołowski: Co pan czuł w 75. minucie meczu z Łotwą? Na Stadionie Narodowym Polska remisowała bez bramek ze 135. drużyną rankingu FIFA.

Zbigniew Boniek: Ja już po pięciu minutach meczu widziałem, że nie jest tak jak być powinno. Na rywala takiego jak Łotysze trzeba było usiąść wysokim pressingiem, nie dać mu odetchnąć, pozbawić złudzeń, podstaw do pozytywnego myślenia. Żeby jak najszybciej opuściła go wszelka nadzieja. Tymczasem Polacy grali wolno, jednostajnie, bez pazerności na gole, jakby mecz miał się wygrać sam.

Pozostało 89% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej