"Inicjatywę od początku mieli gospodarze. Najpierw ich arcyniebezpieczne dośrodkowanie przeciął Jan Bednarek, potem strzał Marcelo Sabitzera obronił Wojciech Szczęsny, aż wreszcie Polaków ocaliło tylko nieczyste trafienie w piłkę Marko Arnautovicia. Nie można powiedzieć, że Austriacy frontalnie atakowali, ale piłka co rusz wpadała w pole karne gości. Do tego drugiego długo prawie się nie zbliżała" - pisał w relacji z meczu Austria - Polska Rafał Stec. Polacy wygrali 1:0 na wyjeździe, ale wynik był lepszy niż ich gra.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej