W pierwszym meczu eliminacyjnym do mistrzostw Europy 2020 reprezentacja Rosji przegrała na wyjeździe z Belgią 1:3. W jej składzie było dwóch naturalizowanych Brazylijczyków: bramkarz Guilherme i obrońca Mário Fernandes. Mają obywatelstwo rosyjskie od kilku lat, Fernandes był jednym z kluczowych zawodników podczas ubiegłorocznych mistrzostw świata, wydatnie przyczyniając się do sukcesu, którym był awans do ćwierćfinału. Debiut ma też za sobą inny eks-Brazylijczyk – Ari. Ich gra w kadrze wciąż wywołuje emocje.

"Po co rosyjskiej reprezentacji małpa"

Dwa lata temu kibole Spartaka Moskwa podczas derbowego meczu z Lokomotiwem, w którym grali Guilherme i Ari, śpiewali piosenkę: „Banana, Banana-mama, na ch... rosijskoj sbornoj obiezjana” (po co rosyjskiej reprezentacji małpa). Przy okazji mundialu problem przycichł, ale przed rozpoczęciem eliminacji znów został wywołany, tym razem nie przez kiboli, ale byłego reprezentanta Pawła Pogriebniaka. 35-letni napastnik Uralu Jekaterynburg, a wcześniej VfB Stuttgart, Fulham i Reading, w wywiadzie stwierdził, że jest „śmiesznie, gdy ciemnoskóry zawodnik gra w reprezentacji Rosji. Ari nigdy nie zrozumie, co znaczy mieć rosyjski paszport”. Wcześniej inny były rosyjski kadrowicz Roman Pawljuczenko zapowiedział, że nie będzie oglądać meczów reprezentacji, w których będzie grał Ari.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej