- To był najlepszy czas w moim życiu trenerskim. Ale odchodzę. Musiałem podjąć decyzję umysłem, a nie sercem. Bo serce zostałoby w Polsce. Ale w Niemczech mieszkam ja i moja rodzina. Chciałbym wam na koniec powiedzieć "dziękuję bardzo" - mówił Stefan Horngacher.

Był najlepszym trenerem w historii polskich skoków. W trzy lata doprowadził Polaków na szczyt, a zaczynał z dna - Kamil Stoch był wtedy 22. w klasyfikacji generalnej PŚ. Po raz pierwszy Polacy wygrali klasyfikację Pucharu Narodów. Powtórzyli to w tym roku. 12 miesięcy temu Stoch zdobył Kryształową Kulę. Z Horngacherem Polacy wygrali pierwszy raz konkurs drużynowy Pucharu Świata. Wygrali potem wiele razy, ale Horngacher powiedział, że poza złotym medalem drużyny MŚ w Lahti najwyżej ceni sobotni triumf na Letalnicy. - Loty to co innego, loty to coś specjalnego - powiedział odchodzący trener Polaków.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej