W zeszłym tygodniu 22-letni Hurkacz sprawił jedną z największych niespodzianek turnieju w Indian Wells. Pokonał tam trzech wyżej notowanych rywali (Lucas Pouille, Kei Nishikori, Deni Shapovalov) i przegrał dopiero w ćwierćfinale po niezłym meczu z Rogerem Federerem. Polak przekonywał, że była to niezwykle cenna lekcja, którą zabierze ze sobą na kolejny turniej.

Przeniósł się do Miami, gdzie w środę zaczęły się zawody tej samej rangi - ATP Masters 1000. W pierwszej rundzie trafił na Berrettiniego, który w poprzednim tygodniu wygrał challengera w Phoenix. Polak już raz w zawodowej karierze spotkał się na korcie z 22-letnim Włochem. Prze rokiem Berrettini pokonał go 7:6 (7-5), 6:3 w pierwszej rundzie eliminacji Australian Open. Teraz górą był Hurkacz. Kłopoty miał tylko na początku pierwszego seta, gdy obronił cztery piłki na przełamanie dla rywala. Potem szybko wygrywał swoje gemy serwisowe, a prowadząc 5:4, przełamał Włocha.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej