"Jeśli Horngacher odejdzie, natychmiast podam nazwisko następcy"

Dariusz Wołowski: Podobno zna pan już rozwiązanie zagadki, kto poprowadzi polskich skoczków w przyszłym sezonie?

Adam Małysz: Niestety, nie znam. Różnymi sposobami próbowałem nakłonić Horngachera, żeby się zdeklarował, czy zostanie z nami, czy przyjmie ofertę z Niemiec, ale on milczy jak zaklęty. Dowiemy się w Planicy, i to pewnie nie przed zawodami, ale po ostatnim skoku sezonu.

Trochę późno. Przecież koniec sezonu Pucharu Świata to właściwie sygnał do rozpoczęcia przygotowań do następnego. A polska kadra wciąż niepewna, kto zadba o jej przyszłość.

- Kiedy Stefan się zdeklaruje, jeśli ogłosi, że odchodzi, ja natychmiast podam, kto będzie jego następcą. Prowadziłem kuluarowe rozmowy z kandydatami i jestem zdecydowany, choć wciąż się łudzę, że w Planicy Horngacher przyjdzie do mnie i powie: „Zostaję”. Marna jest na to szansa, ale wciąż jest.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej