W meczu z tenisowym idolem Hurkaczowi rakieta nie drżała w ręce. Nie zestresowały go też wypełnione trybuny, na których zasiadł między innymi Bill Gates. 22-letni Polak przez większą część meczu toczył wyrównaną walkę ze zdobywcą 20 tytułów wielkoszlemowych. Punktował nie tylko potężnym serwisem (sześć asów), ale też błyskotliwymi zagraniami przy siatce. Kilkukrotnie wzbudził aplauz publiczności, między innymi wtedy, gdy zdołał przebić piłkę na drugą stronę kortu między nogami, będąc ustawionym tyłem do siatki.

Mecz trwał godzinę i 15 minut. Żaden z przeciwników Federera w tegorocznym Indian Wells nie wygrał z nim więcej gemów niż Hurkacz, nawet Stan Wawrinka, triumfator trzech Szlemów. O sensacji nie mogło być mowy, Federer kontrolował mecz. W pierwszym secie Polak przy jego serwisie urwał tylko pięć punktów. W drugim był bliski przełamania Szwajcara, ale żadnej z dwóch szans nie udało mu się wykorzystać.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej