Zanim 22-letni Hubert Hurkacz wylądował w ćwierćfinale turnieju w Indian Wells, musiał oblecieć świat, i to nawet kilka razy. Wyruszył z Wrocławia, gdzie trenował jako dziecko. Potem jeździł po niewielkich turniejach na różnych kontynentach. Aż założył bazę wypadową na Florydzie, bo w tenisie amerykańska myśl szkoleniowa nie ma sobie równych.

Polak ma też za sobą długą drogę sportową. Wśród juniorów wyróżniał się głównie wzrostem (obecnie 196 cm), wśród seniorów też długo nieudolnie gonił najlepszych.

Pozostało 85% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej