To dla Hurkacza turniej życia – na razie krótkiego, karierę zaczął parę chwil temu. Pod względem zdobytych punktów ATP (180), pieniędzy zarobionych na korcie (182 tys. dol.) i pokonanych rywali. Faworytem był tylko w I rundzie, w której pokonał grającego z dziką kartą Donalda Younga (ATP 206). Potem eliminował półfinalistę tegorocznego Australian Open Lucasa Pouille’a, siódmego tenisistę świata Kei Nishikoriego, wreszcie w środę Shapovalova (ATP 25), najlepszego nastoletniego tenisistę na świecie.

22-letni Hurkacz to na tle 19-letniego Kanadyjczyka nieomal żółtodziób. W sierpniu 2017 r., Shapovalov debiutował w pierwszej setce rankingu ATP, dwa lata starszy Hubert Hurkacz zajmował w nim 408. miejsce.

I nie spieszył się z pogonią. Zagraniczne media przypominają, że jeszcze przed rokiem Polak był w trzeciej setce na świecie i ciułał punkty po azjatyckich challengerach. Krok po kroku piął się do góry, przebijał się przez eliminacje do kolejnych szlemów, w końcu zadebiutował w setce. Dziś jest 67., ale dziennikarze i kibice wciąż dopiero uczą się wymawiać jego nazwisko. Podczas gdy Shapovalova zna każdy, kto choć kilka razy w roku ogląda tenis. Kanadyjczyk pokonał już w karierze: Rafaela Nadala, Stana Wawrinkę, Juana Martína del Potro, Jo-Wilfrieda Tsongę czy Tomáša Berdycha. Hurkacz swoje pierwsze zwycięstwo z tenisistą z pierwszej pięćdziesiątki na świecie odniósł dopiero dwa tygodnie temu.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej