W regulaminowym czasie gry było 1:1. Gospodarze wyszli na prowadzenie w 4. minucie po samobójczym golu bramkarza Legii Radosława Majeckiego, w 30. minucie wyrównał Michał Kucharczyk.

Decydujący gol padł w dogrywce. W 112. minucie Daniel Bartl dośrodkował w pole karne, tam z główki uderzył Andrzej Niewulis i nie dał szans Majeckiemu. I po tym ciosie Legia już się nie podniosła.

Ekipa z Warszawy kończyła mecz w dziesiątkę, w 115. min czerwoną kartkę dostał Cafú.

Pierwszoligowy Raków wyrasta na największą sensację tej edycji Pucharu Polski. Wcześniej wyeliminował już Lecha Poznań. Legii, która z ostatnich ośmiu edycji Pucharu Polski wygrała sześć, grozi natomiast sezon bez trofeum. W lidze zajmuje drugie miejsce i ma dwa punkty straty do prowadzącej Lechii Gdańsk.

W Częstochowie ekipa Ricardo Sá Pinto zagrała bez pomysłu, jak zaskoczyć drużynę, która pewnym krokiem zmierza do ekstraklasy (jest jej liderem i faworytem do awansu), a być może także europejskich pucharów.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej