Radosław Leniarski: Zaskoczyłeś mnie zainteresowaniami. Z Twittera dowiedziałem się, że oprócz boksowania zajmujesz się kryptowalutami...

Adam Kownacki: Dawno temu przeczytałem o bitcoinach i o człowieku, który je wprowadził – podobno za bitcoina można było kupić najwyżej pizzę. Zainteresowało mnie, bo to było coś nowego, a ja lubię nowości. Ludzie je wymyślają cały czas i ja się cieszę, że świat nie stoi w miejscu. Ale wtedy nie kupiłem nic. Dopiero dwa lata temu z jednym kolegą zaczęliśmy o tym znowu rozmawiać. I postanowiłem spróbować.

Teraz zainteresował mnie Lightning Network Torch. To narzędzie, które ułatwia transakcje za pomocą bitcoinów. Nie trwają tak długo, łatwiej je zarejestrować na blockchainie [rodzaj księgowania cyfrowego].

Traktuję to jako hobby. Bardziej interesuje mnie w tym technologia niż robienie interesów. Tak czy siak, robię to z przekonania.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej