To było dziwne popołudnie. Bayern niespodziewanie zdemolował walczącą o udział w Lidze Mistrzów Borussię Mönchengladbach 5:1, a Robert Lewandowski trafił dwa razy, choć długo raził nieskutecznością. Gola strzelił dopiero w drugiej połowie, na 3:1, w końcówce wykorzystał jeszcze rzut karny.

Koniec końców dogonił jednak na liście wszech czasów (patrz ramka) Claudio Pizarro. Peruwiańczyk w październiku obchodził 40. urodziny, ale kopie jeszcze w Werderze Brema, najczęściej wychodzi na kilka minut.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej