Robert Lewandowski trafił do siatki w Bundeslidze po raz 194. i 195., więc zrównał się z dotychczasowym rekordzistą Claudio Pizarro. Ale długo ten remis się raczej nie utrzyma. Peruwiański napastnik – też grał kiedyś w Monachium – wprawdzie wciąż nie zszedł z boiska, ale jesienią przekroczył czterdziestkę, wpada na boisko na kwadrans lub dwa, gole wbija rzadko.

Tymczasem kanonada kapitana reprezentacji Polski nie ustaje nawet wtedy, gdy nie jest sobą. Jak tym razem, w Mönchengladbach.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej