Strach o Żyłę w Seefeld

Dziś na Bergisel konkurs indywidualny, w niedzielę polscy skoczkowie bronią tytułu drużynowych mistrzów świata. Co znaczą bardzo słabe wyniki w kwalifikacjach? Czy trzeba się poważnie martwić? – Nie – odpowiedział Dawid Kubacki na takie pytanie. Tłumaczył, że odległe pozycje polskich skoczków w piątkowych kwalifikacjach to efekt niekorzystnego wiatru. Kamil Stoch nie poparł teorii kolegi. – Wiatr mi nie pomagał, ale popełniłem też błędy – skomentował swój 11. wynik, zdecydowanie najlepszy z Polaków. – Najbardziej boję się o Piotrka Żyłę – stwierdził Adam Małysz. – Jestem pewien, że Stefan Horngacher poprosi go wieczorem na długą rozmowę. Jest taka konieczność. Zwykle po tych nasiadówkach z trenerem Piotrek jest następnego dnia innym skoczkiem.

Nikt nie krył zaniepokojenia. Czwarty w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata Żyła przyjechał do Seefeld jako jeden z faworytów. Ale na Bergisel nie oddał dotąd ani jednego dobrego skoku. W kwalifikacjach zajął 33. miejsce (110,5 m), dwie pozycje dalej był Jakub Wolny (111,5). Kubacki (114,5) zajął 24. miejsce. Złożyło się to na siódmy wynik zespołu! A przecież w niedzielę Polacy bronią tytułu drużynowych mistrzów świata. Tymczasem na Bergisel nieźle radzi sobie dotąd tylko Stoch.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej