Piątkowa porażka nie będzie oznaczać braku awansu, bo w poniedziałek ekipa Mike’a Taylora zagra jeszcze w Gdańsku z Holandią, którą w tych eliminacjach ograła na wyjeździe 105:78. Jeśli wygra z nią raz jeszcze, również pojedzie do Chin.

Sytuacja jest więc nadzwyczaj dobra, nie ma dobrze znanego w polskim sporcie „noża na gardle”.

Polska niespodziewanie wygrała (79:74) z Chorwacją we wrześniu ubiegłego roku. Bukmacherzy nie wskazują wyraźnego faworyta, mimo że w drużynie Dražena Anzulovicia nie zagrają tym razem (inaczej niż we wrześniu) zawodnicy z ligi NBA. – Rozmawiałem z ich trenerem po pierwszym meczu – wspomina Szymon Szewczyk, były kapitan reprezentacji Polski. – Anzulović był bardzo zaskoczony porażką.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej