W testach przedsezonowych nie chodzi o to, aby być pierwszym, ale bycie ostatnim to żaden zaszczyt. Choć celem czterodniowej pracy jest jak najlepsze przygotowanie bolidu do startu za miesiąc w Australii, a nie rekordy, to strata 4 sekund w połowie ostatniego dnia to bardzo dużo.

Robert Kubica i rurki Pitota

Dla zespołu Williamsa były to nawet nie cztery dni jazd w Barcelonie, lecz półtora dnia. Dopiero w środę po południu – po kilkunastu godzinach montażu bolidu w garażu przez techników Williamsa – pierwsze okrążenia na torze nowym bolidem FW42 pokonał 21-letni Brytyjczyk George Russell. Jeszcze po południu doleciały z Anglii kolejne części. Zespół zdołał je zamontować i zacząć testować aerodynamikę nowego samochodu (choć przerwała robotę czerwona flaga na torze z powodu awarii jednego z samochodów, czyli przerwana sesja na kilka minut przed końcem). Widać było, co sprawdzają inżynierowie Williamsa, po nałożonej na skrzydła bolidu zielonej farbie fluoroscencyjnej, całkiem nowym wynalazku, która pozwala sprawdzać przepływy strug powietrza. Lub po zamontowanych sensorach za przednimi kołami (na zdjęciu głównym; jest to konstrukcja, na której zainstalowano kilkanaście, kilkadziesiąt rurek Pitota do badania ciśnienia powietrza).

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej