Po torze Circuit de Catalunya jeździł w środę Williamsem FW42 debiutant George Russell. Oznacza to, że Kubica jest jedynym startowym kierowcą, który dotąd nie jechał tegorocznym bolidem (ba, w niektórych zespołach jeździli już rezerwowi). Dla kogoś, kto wraca do ścigania się po ośmiu latach, to nie jest optymistyczna konstatacja.

Robert Kubica zaczeka do czwartku

Polak będzie jeździł ostatniego dnia testów, w czwartek.

Zanim 21-letni Brytyjczyk pokonał pierwsze kilometry, jego bolid został przetransportowany z Grove z Anglii. Dotarł w środku nocy, ale i tak byli kibice w Polsce, którzy w aplikacjach smartfonów śledzili antonowa 26, którym bolid przyleciał do Barcelony.

Od tego momentu zaczął się nowy wyścig z czasem techników Williamsa. W nocy i przez połowę środy musieli ponownie złożyć samochód, potem odpalić go i sprawdzić tyle, ile można sprawdzić w garażu. Po to, by nie skompromitować utytułowanego – i do niedawna renomowanego – zespołu, gdy już wreszcie bolid wyjedzie na tor.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej