Kiedy w drugim skoku Stoch jako jedyny przekroczył granicę 130 m, spiker na Bergisel krzyknął „Halo, Killian, nazywam się Kamil”. Szwajcar Peier wygrał pierwszą serię treningową, w drugiej miał najlepszy skok do momentu, w którym na rozbiegu pojawił się Polak.

Kamil Stoch i fajne skoki 

Tak naprawdę jednak spiker odwrócił hierarchię, to Killian powinien się przedstawiać trzykrotnemu mistrzowi olimpijskiemu. Dokonania obu skoczków najlepszych na środowym treningu na Bergisel dzieli przepaść. Oczywiście na korzyść Stocha, który wygrał już wszystko.

- Fajne to były skoki, w idealnych warunkach. Poskakałbym też w czwartek, bo generalnie lubię to robić - powiedział Stoch. - Ale jeśli trener uzna, że mam oszczędzać siły, to będę odpoczywał - dodał.

Austriacy na skoczni w ogóle się w środę nie pojawili. Oni będą trenowali jutro, gdy Kamil zostanie pewnie w hotelu. Znakomite skoki Polaka sprawiły, że Stefan Horngacher da mu raczej wolne w czwartek. Ostateczna decyzja dopiero dziś wieczorem, ale Stoch nie ma w swoich skokach niczego do poprawy. Profil Bergisel przypomniał sobie natychmiast. Skacze tu co roku podczas Turnieju Czterech Skoczni. Jak wszyscy skoczkowie w Pucharze Świata.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej