Jakub Wolny jest przeziębiony, ale to podobno nic poważnego. W środę razem z drużyną powinien się pojawić na treningu na Bergisel, gdzie trzy dni później zostanie rozegrany indywidualny konkurs o tytuł mistrza świata na dużej skoczni. – Nie narzekam, bo w tym sezonie nie mieliśmy w kadrze żadnych kłopotów zdrowotnych – mówi Horngacher. – W Seefeld wszyscy poza Kubą czują się znakomicie.

Trener Polaków ma za sobą trudną decyzję. Odesłał do kraju Macieja Kota, który dwa lata temu na MŚ w Lahti razem z Kamilem Stochem, Dawidem Kubackim i Piotrem Żyłą zdobył złoto w konkursie drużynowym. Teraz jest dopiero 45. w klasyfikacji generalnej PŚ.

– Nie było to nic fajnego, ale po konkursie w Willingen porozmawiałem z Maćkiem. Razem ustaliliśmy, że lepiej dla niego będzie, gdy wystartuje w Pucharze Kontynentalnym i tam poszuka rozwiązania swoich problemów, niż miałby spędzić dwa tygodnie w Seefeld w roli rezerwowego – mówi trener. – Robiliśmy, co się dało. Próbowaliśmy z Maćkiem wielu rzeczy, zmian lub cierpliwego oczekiwania. Na próżno. Także dla mnie to trudna sprawa.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej