Dariusz Wołowski: Niewiele ponad dwa tygodnie temu wygrał pan konkurs lotów w Oberstdorfie i zaskoczył radością tak spontaniczną, jakby to nie było 32., ale pierwsze zwycięstwo w karierze. Jak przez tyle lat podtrzymać u siebie głód sukcesu?

Kamil Stoch: Moja reakcja była jak najbardziej spontaniczna i naturalna. Ten sezon nie był dla mnie łatwy, przeżyłem kilka momentów, w których musiałem wyrzucić z siebie złość i rozczarowanie. Skakałem nieźle, byłem dobrze przygotowany, stawałem na podium, ale wciąż nie udało się wygrać.

Pozostało 88% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej