Marek Deryło: Jaki wynik reprezentacji Polski w biegach narciarskich uzna pan za sukces w Seefeld?

Apoloniusz Tajner: Przyznaję, że nie wiem, czego mogę oczekiwać. W kadrze kobiet mamy interesującą ekipę. Nastąpiła zmiana pokoleniowa. Nie ma już Pauliny Maciuszek, Sylwii Jaśkowiec, Kornelii Kubińskiej czy Eweliny Marcisz. Wchodzą młode talenty – Monika Skinder i Izabela Marcisz. Na początku sezonu liczyłem, że dopiero za dwa lub trzy lata Monika i Iza zaczną biegać tak dobrze jak teraz. Praca Aleksandra Wierietielnego i Justyny przyniosła zaskakujący efekt. Zawodniczki na początku protestowały, że obciążenia treningowe są mordercze, ale widzą już, że było warto.

Monika Skinder to talent na miarę Justyny Kowalczyk? Srebro MŚJ, złoto (też w sprincie techniką klasyczną) podczas Zimowego Olimpijskiego Festiwalu Młodzieży Europy to niebłahe osiągnięcia.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej