W piątek w konkursie drużynowym Polacy znokautowali rywali. To sprawiło, że w sobotę podczas indywidualnych zmagań na Mühlenkopfschanze (punkt konstrukcyjny – 130 m, rozmiar – 145, rekord – 152) oczekiwania wobec nich były jeszcze większe niż zwykle.

Dwa rozczarowania, jeden pozytyw

Z presją, tak jak tydzień temu w Lahti, nie poradził sobie ten, który w piątkowych zawodach uzyskał najlepszy wynik z całej stawki. Jakub Wolny, który dzień wcześniej dwukrotnie przekroczył 140 metrów i poprowadził Biało-Czerwonych do triumfu, teraz skoczył zaledwie 126. To nie wystarczyło, żeby zakwalifikować się do drugiej serii. Czy wobec takich wahań formy Stefan Horngacher postawi na niego za tydzień w niedzielę podczas zmagań polskiego zespołu o obronę tytułu na mistrzostwach świata?

Na miejsce w drużynie szans raczej nie ma Maciej Kot. Dla złotego medalisty z Lahti ten sezon jest nieudany. 28-latek co prawda sprawdził się w zespole na konkursie w Zakopanem, gdzie zajęliśmy trzecie miejsce, ale indywidualnie tylko pięciokrotnie zdobywał punkty w Pucharze Świata. W Willingen – po skoku na 125 metrów – nie załapał się do finału.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej