Przez kwalifikacje przebrnęła szóstka Polaków, których Stefan Horngacher zabrał do Niemiec.

Jako pierwszy z naszych reprezentantów wystartował Maciej Kot (122 m). Niedługo po nim Stefan Hula wylądował aż na 135. metrze.

Jakub Wolny, który w zawodach drużynowych latał w piątek ponad 140 m, w kwalifikacjach też skoczył znakomicie (138). A to, w jakiej formie jest obecnie 23-latek z Bielska-Białej, dobrze obrazuje jego odpowiedź na pytanie zadane mu po konkursie drużynowym. Zapytany mianowicie, czy chciałby być czwarty w drużynie, Wolny odpowiedział: „A dlaczego nie pierwszy?”.

Dawid Kubacki skoczył 128,5 m, a Piotr Żyła poleciał aż 147 m i przegrał jedynie z Markusem Eisenbichlerem (o 3,4 pkt). Austriaka Stefana Krafta (145 m) 32-latek wyprzedził o 0,1 pkt.

Kamil Stoch uzyskał 135 m i zajął dziewiąte miejsce (strata do lidera - 16,3 pkt). Przed jego próbą mocno wiało na skoczni, więc trzykrotny mistrz olimpijski długo musiał czekać na zielone światło. Czekał na nie prawie 45 s, więc już zbierał się do zejścia z platformy startowej, lecz okazało się, że może ruszać. Trener Horngacher na decyzję sędziów zareagował bardzo nerwowo, zaś sam skoczek skomentował ją później spokojnie: - Dużo dziwnych rzeczy dzieje się wokół, a w skokach to już w ogóle.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej